RSS
sobota, 02 lutego 2013
"oby nie tylko cień!"

 

... jako rzecze znajomy klasyk. Optymistycznie rzecze, więc chce się skorzystać, nawet mimo obiektywnych trudności.. No, wyleźć z tej dziury i poszaleć nieco, przy pomocy słów i wyobraźni. Wyobraźnia, może nieco ostatnio przydeptana, ale jeszcze pohulać może...

Nie będę zatem czekała do lipca, tylko w miarę możliwości i uprzejmości Kumpli, poudzielam się w moim ogródeczku. Który, o dziwo, ciągle jeszcze istnieje, a nawet ma się dobrze. Rdestem nie zarósł, może ziemia nieco skuta lodem, ale dam radę.

hough!

:)

12:07, magalimagic
Link Komentarze (5) »
piątek, 01 lutego 2013
a może by tak...?

 

... siąść i coś napisać?

nie czekać do lipca...?

 

:)))

20:26, magalimagic
Link Komentarze (3) »
czwartek, 17 listopada 2011
w listopadzie...

... jak w czarnej dziurze. Nie jest to wina samego listopada. To raczej poważne nagromadzenie beznadziejnych sytuacji, ludzi, którzy nie powinni się przytrafić, uczuć, o których chciałoby się nie pamiętać. Spadały na moją rzeczywistość, jak małe kamyczki z góry. Jeden jest do ogarnięcia, nawet dwa, ale takie ilości? To już nie kamyczki. To lawina. Mój optymizm został pogrzebany. Nie wiem, gdzie znajduje się pod tym gruzowiskiem, ani nawet czy żyje...

Nie wiem co dalej. Zawiązać buty i wyjść? Pójść precz, przed siebie, nie obejrzeć się ani razu? Nie walczyć, nie szarpać się. Niczego nie chcieć, niczego nie oczekiwać. Wywiesić białą flagę, ogłosić całkowitą upadłość?

Tak. A potem zagrzebać się w gnijące liście i już tak zostać...

18:01, magalimagic
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
spokojnie...

.... nic się nie zmieniło. Nie wygrałam w totka, nie znalazłam wagonu kasy. Dzieci rosną i dostarczają coraz fajniejszych rozrywek, o coraz większej sile rażenia. Jerzyk urósł i wyprowadzi się niebawem; porzuci bez żalu naszą rodzinkę i oddali sie w kierunku nieba.

Codzienność jest więc taka sama, jak dawniej. Raz się uśmiecha, kiedy indziej pokazuje środkowy palec. Problemy są, jak zawsze, mimo pobożnych życzeń, aby wyniosły się z mojego życia.

Jednak świat nagle zyskał na wartości. Jest czyjaś dłoń, w której dobrze mieści się dłoń moja. Można bez strachu zamknąć oczy, bo obok, blisko jest Ktoś.

Sen sprzed lat, zupełnie zwyczajnie i spokojnie, staje się rzeczywistością.

Jest dobrze.

 

mm. 

 

01:49, magalimagic
Link Komentarze (2) »
środa, 13 lipca 2011
jerzyk story...

.... to teraz troszkę radochy...

Młodociany jerzy, co sfrunął z nieba w sobotę, ma się dobrze. Wcina grzecznie, pije też i rosną mu piórka. Jest to bardzo ważne, bo te ptaszki albo latają, albo nie żyją. Odlecieć zaś będzie mógł, kiedy jego pióra w skrzydełkach osiągną odpowiednią długość.

Jerzyk :))

j1

 j2

j3 

j4 

 

 

m.

:))) 

 

 

 

01:09, magalimagic
Link Komentarze (6) »
wtorek, 12 lipca 2011
pytanko...

Każdy ma prawo do swojego własnego spojrzenia na świat, na spotykanych ludzi. Każdy ma prawo oceniać tych ludzi, sposób ich postępowania. Dalej: ma prawo podzielić sie swymi spostrzeżeniami z ocenianym. Pytanie: czy ktoś, kto czuje się oceniony niesprawiedliwie ma prawo o tym powiedzieć, obronić się? Tak powinno być. Czy zawsze tak jest?

 

09:06, magalimagic
Link Komentarze (2) »
niedziela, 10 lipca 2011
najeżony jerzyk Jerzy

Beznadzieja i bezkresna dolina nie pozwalała mi bujać w obłokach. Kazała się zgarbić i gapić z przygnębieniem w dół, pod nogi. I wtedy, na dróżce, przez zapuchnięte oczy zobaczyłam coś. Wydawało się to szarym kamyczkiem, z bliska okazało się małym ptaszkiem.

Pisklę jerzyka. Niesamowity ptak, szybki jak strzała, całe życie w powietrzu. Nie ląduje na ziemi i nie potrafi po niej chodzić. Przysiada na chwilę, by wychować dzieci. Pewnie marzy wtedy o tym, by składane jajeczka też miały skrzydła, a pisklęta od razu potrafiły latać tak, jak ich rodzice.

Wczoraj nie wiedziałam o jerzykach prawie nic. Dziś wiem trochę, tyle ile wyczytałam. Najważniejsze co wiem, to że udaje się z powodzeniem wychować takiego pisklaka i zwrócić go przestworzom.

Młodziak je, pije i ćwiczy skrzydełka. Mam nadzieję, że mu się uda, że nam się uda.

Na dolinki nie mam już czasu :)))

 

m. 

18:18, magalimagic
Link Komentarze (4) »
środa, 14 lipca 2010
.... niech no już będzie lepiej....

...wreszcie...

więc troszkę optymizmu z wiersza Mistrza Konstantego, wyśpiewanego przez Kazika :))

formi i dla wszystkich potrzebujących pocieszenia :)

 

 

 

:)))

01:42, magalimagic
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 05 lipca 2010
na zachodzie (słońca) bez zmian......

... słońce sobie zachodzi wieczorowo, cienie wypełzają z kątów....

Moja dolina, jak w piosence Stachury, leży w długich cieniach. A ja błąkam się po niej, zgubiłam drogę, nie mam mapy i kompasu, nie wiem, jak się stąd wychodzi... Ale ciągle jeszcze próbuję. Wydostać się stąd. Jeszcze się nie poddałam, jeszcze trzymam się kurczowo kilku słów. Moze to jest brzytwa, a nie lina ratunkowa, może stracę wszystkie palce, ale wiem, że jak ją puszczę, to pójdę na dno....

 

Czy słońce jutro wzejdzie?

west

 

 

22:22, magalimagic
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 czerwca 2010
...monotematycznie...

no, oczywiście, że mi się wszystko kojarzy, szanowny sąsiedzie, z morzem...

bo tak sobie stałam, stateczek się bujał, a ja myślałam "chwilo trwaj!!"   niestety, chwila nie chciala trwać i skończyła się, rechocząc szyderczo....

 

mag1

 

 

 

 

00:32, magalimagic
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4